Joomla Templates by Just Hosting Review

" ... z drugiego rzędu" Pod czujnym okiem... arlekina - rzecz o Festiwalu im. Pana Wójta i Plebana

Opublikowano: czwartek, 01, wrzesień 2016 Admin

1472153708 thumbWtorek, 16.08.2016, zbliża się godzina 19.30

Przed Centrum Koncertowo-Wystawienniczym na Krupcu powoli zbierają się ludzie, niektórzy jeszcze kupują bilety i karnety na wszystkie festiwalowe koncerty. Wchodzimy do środka, do dawnej cerkwi teraz przekształconej właśnie w CKW. 

Wchodzimy i od razu dostajemy się pod czujne oko... arlekina, który patrzy uważnie z plakatu na frontowej ścianie. Na scenie instrumenty, leżą wiolonczela i kontrabas jakby „odpoczywały", nabierały sił przed czekającym ich wysiłkiem. Po chwili „słowo wstępne" wygłasza Bogusław Kłosiewicz, przedstawiając krótko program tegorocznej edycji festiwalu. Jest on (cyt.) „Podsumowaniem najciekawszych zjawisk i wydarzeń artystycznych tego roku". Wprowadzenia do dzisiejszego koncertu dokonał prof. Władysław Kłosiewicz, przedstawiając artystę, kontratenora Kacpra Szelążka i przygotowując do odbioru muzyki barokowej XVIII wieku, kompozytorów A. Vivaldiego, F. Haendla, D. Scarlattiego. Sądzę, że niewielu słuchaczy spodziewało się takiego koncertu, a koncert w wykonaniu tego młodego artysty, absolwenta Warszawskiego Uniwersytetu Muzycznego był trudny a jednocześnie wspaniały. Artysta świetnie „rozumiał się" z zespołem Gradus ad Parnassum; nie przeszkodziła nawet zerwana struna w jednym z instrumentów, natychmiast podano drugie skrzypce i arie z oper XVIII wieku popłynęły „jak gdyby nigdy nic". Były to pieśni o miłości, zdradzie, namiętności, nienawiści i śmierci. Jednym ze słuchaczy była p. Hanna Dopierała ze Szczecina. Oto jej opinia: „Nie słuchałam wcześniej tego typu głosu. Kontratenor nie jest dla mnie łatwy w odbiorze. Nie wiem, czy koncert mi się podobał, ponieważ za mało wiem o kontratenorze. Jednak zaciekawiło mnie, nie znudziłam się, nie zniecierpliwiłam się i gdy wrócę do Szczecina, pójdę na taki koncert i wtedy wysłucham go „ze zrozumieniem". Podobną, wyważoną opinię wyraził stały uczestnik festiwalowych wydarzeń, p. Antoni Brzyski: „Koncert był ciekawy, nastrojowy, mam pozytywne odczucia. Gdyby budowniczowie tej cerkwi wiedzieli, jakie wydarzenia mają w niej miejsce, to by się zdziwili i chyba byliby zadowoleni".

narol arte 16 1

    Środa, 17.08

    W tym dniu wnętrze CKW oddane zostało we władanie... filozofom. Obejrzeliśmy wystawę rysunków Henryka Wańka pt. „Filozofy, żarty rysunkowe". Artysty na wernisażu nie było, ojca zastąpiła p. Laura Waniek. Próbowała przedstawić inspiracje autora, scharakteryzować jego twórczość. Zaproponowano nam ciekawe, przewrotne i żartobliwe spojrzenie na filozofie i filozofów od starożytności (np. Marek Aureliusz) po współczesność (np. Zygmunt Bauman). Autor w bardzo ciekawy sposób „interpretował" samych myślicieli oraz ich teorie, wyraźnie sobie z nich żartując, jakby nakłuwając balon, z którego uchodzi powietrze i pokazuje prawdziwe, ludzkie oblicze FILOZOFA, z ułomnościami, wadami, przywarami. Już tytuł wystawy „Filozofy" (nie np. Filozofowie) oddaje wspomniane wyżej podejście autora do poważanej przez większość nauki, jaką jest filozofia właśnie. Dowiedzieliśmy się o ciekawym pomyśle autora, o tzw. „grze towarzyskiej". Otóż zaprosił on wielu swoich uczonych znajomych, filozofów, pracowników naukowych do tego, by napisali krótkie teksty do poszczególnych rysunków. W planach jest wydanie katalogu- efektu tej swoistej, intelektualno-artystycznej „gry towarzyskiej".

narol arte 16 2

    Czwartek, 18.08.

    Dzisiaj mamy spotkać się w „barokowej" Hiszpanii, a zapowiadający koncert Juliety Gonzalez-Springer i Jacaras, Bogusław Kłosiewicz mówi o ... pogodzie ! Na przekór środowej „paskudnej" zaproszono nas pod „gorące niebo Hiszpanii, na Płw. Iberyjski". W tą podróż i inne miejsca, i inny czas przenieśliśmy się razem z solistką śpiewającą pięknym sopranem oraz towarzyszącym jej zespołem muzyków grających na gitarach „dużych i małej" oraz na instrumentach perkusyjnych. Warto dodać, że powstał on w 2009 roku, a tworzą go muzycy z klasy gitary Akademii Muzycznej we Wrocławiu. Usłyszeliśmy nastrojową muzykę XVII w. Hiszpanii – arie o miłości i namiętnościach oraz muzykę do tańca – głównie chyba flamenco. Artyści zrezygnowali z mikrofonów, mimo to, dzięki świetnej akustyce wnętrza, odbiór był „bez zarzutu". Gitary tworzyły nastrój, instrumenty perkusyjne nadawały rytm a kastaniety i piękny głos solistki budowały atmosferę. Dodatkowo wyrazista gestykulacja śpiewaczki ilustrowała „opowiadane" po hiszpańsku historie. Oszczędna ale przemyślana gra świateł pomagała w odbiorze atmosfery dawnej Hiszpanii. Krótkie zapowiedzi poszczególnych utworów dostarczyły koniecznej wiedzy o kompozytorach i utworach, ale też zawierały ciekawe anegdoty. Czy wiecie Państwo skąd wzięła się nazwa tańca tarantella, otóż podobno od nazwy miasta Tarent oraz ... od nazwy pająka, jadowitej tarantuli. Jaki ma on związek z tańcem? Podobno „potrafił leczyć" ukąszonego przez tego jadowitego pająka. Taka ogromna moc tkwić ma w pełnej ekspresji muzyce słonecznej, gorącej Hiszpanii !. Na pierwszy bis zaprezentowano arię z „Mieszczanina szlachcica " Moliera, też o miłości.

    Dużo było tej miłości w dzisiejszym Koncercie, nawet na czerwono podświetlono ściany Centrum Koncertowo – Wystawienniczego. Dobrze było przenieść się w tak odbyty czas i miejsce, i przygotować nieco na upały, które zbliżają się do Narola.

narol arte 16 4

    Piątek, 19.08.

    Zaczęło się tak: „Nazywam się Magdalena Smalara i od 38 lat jem". Obejrzeliśmy i wysłuchaliśmy spektaklu pt. „Kobieta do zjedzenia". Zaproponowano zabawne monologi ilustrowane takimiż piosenkami, będącymi pochwałą jedzenia. Inteligentny humor i nawiązanie do znanych utworów tak muzycznych (np. „Truskawki w Milanówku") jak literackich (np. „Pan Tadeusz", „Krzyżacy", „W poszukiwaniu straconego czasu") to jeden z atutów tego spektaklu. Przytaczano myśli a propos- np. „Niewiele jest rzeczy ważniejszych w życiu niż jedzenie" albo „Nie ma większej miłości niż miłość do jedzenia" – to słowa G.B Shawa. Aktorka brawurowo wykonała piosenki świetnie zaaranżowane przez muzyka z zespołu p. Urszulę Borkowską. Doskonale rozumiała się z wszystkimi muzykami z zespołu. Zwłaszcza kontrabasista Wojciech Gumiński (wysoki i szczupły, a p. Magda- wręcz przeciwnie) ciekawie muzycznie ilustrował słowa wypowiadane i wyśpiewywane przez aktorkę. To zderzenie dawało doskonały efekt komiczny. Widownia co chwilę wybuchała śmiechem, również z pana z Ostródy który zaprzeczał jakoby w mieście znajdował się bar „Maciek". Artystka nawiązała doskonały kontakt z publicznością, którą bawiła przez prawie dwie godziny. Najbardziej podobała się i piosenka, i interpretacja „O Jagience", którą zaśpiewano również na bis. Mało kto chyba uświadamiał sobie, że istnieje tak wiele utworów o jedzeniu, i że można o nim tak zabawny i ciekawy spektakl.

narol arte 16 5

    Sobota, 20.08

Konstanty Andrzej Kulka i Przyjaciele

Koncert utworów Karola Lipińskiego

„Mówili, że Lipiński to polski Paganini- nie, Paganini to włoski Lipiński".

Tak o kompozytorze powiedział jeden z muzyków a o koncercie na zakończenie tegorocznej edycji Festiwalu im. Pana Wójta i Plebana usłyszałam najpierw anegdotę: „Zapytałam kiedyś moją córkę, która mieszka we Włoszech i zachwyca się tamtejszymi zabytkami: Skąd Ty wiesz, że to są arcydzieła!.

- Jak zobaczysz, to będziesz wiedziała- odpowiedziała.

To prawda, jak stanęłam przed „Pietą" Michała Anioła... to wiedziałam".

Przytaczam tę anegdotę jako jedyny komentarz do tego sobotniego koncertu. Moja rozmówczyni, p. Hanna Dopierała dodała: „Usłyszałam wykonanie – ARCYDZIEŁO. Szczególnie zapamiętam Rondo, Poloneza oraz Wariacje nt. „Kopciuszka" p. Czajkowskiego. Jak mi się uda to za rok przyjadę i „festiwal będzie mój".

narol arte 16 7

Festiwal im. Pana Wójta i Plebana 2016 to już historia, czekamy na przyszłoroczne propozycje.

    A czujne oko arlekina długo jeszcze spoglądało z wielu plakatów rozwieszonych w Narolu i okolicy.

Marlena Banaś

Foto:NCI oraz Marcin Materniak

Odsłony: 308